Opłaty śmieciowe muszą wzrosnąć

W sprawach omawianych cenowych rewolucji związanych z odbiorem odpadów odbyłem wiele spotkań. Tak, w gronie Koleżanek i Kolegów radnych, jak i z burmistrz i jej zastępcami. Zastanawialiśmy się nad tym, co zrobić, by w maksymalny sposób zniwelować skutki czekających nas rychło podwyżek za odbiór odpadów.

System ma się samofinansować

Niezależnie od naszych prognoz i wyliczeń zobowiązania mieszkańców z tytułu odbioru od nich odpadów kształtowały się zawsze na tym samym poziomie. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Zgodnie ze stanowiskiem Regionalnej Izby Obrachunkowej system gospodarowania odpadami komunalnymi, ma się samofinansować. Innymi słowy gmina nie może z tego tytułu ani zarabiać, ani do śmieciowego „biznesu” dopłacać.

Zatem dzisiejszy spór pomiędzy radnymi dotyczy, nie tego, czy należy podwyżki za odbiór śmieci wprowadzać, lecz jak to zrobić, by obciążenie związane z przygotowywanym na czerwiec rozstrzygnięciem przetargu było dla mieszkańców możliwie, jak najmniej dotkliwe.

Śmieciowa anarchia na Mazowszu

Żeby dobrze zrozumieć problem, przed jakim przyszło nam dziś stanąć, warto cofnąć się do wydarzeń, jakie miały miejsce w zeszłym roku, w szczególności, w drugiej jego połowie. Jak wszystkim wiadomo, problem wzrostu cen za odbiór śmieci dotknął znakomitą większość mieszkańców całej Polski. Wystarczyło śledzić nagłówki artykułów pojawiających się w prasie i na portalach internetowych choćby Mazowsza:

„Czy grozi nam kryzys śmieciowy w gminach?”,
„Kryzys śmieciowy w Legionowie”,
„Czy Mazowsze zaleje fala odpadów?”,
„Nieporęt tonie w śmieciach. Firma wywożąca odpady zerwała kontrakt”,
„Serock. Problem z odbiorem śmieci. Gmina ratuje się zleceniem z ‘wolnej ręki’”,
„Warszawa utonie w śmieciach? Wojna o stołeczne śmieci trwa”,
„Śmieciowa anarchia na Mazowszu”,
„Grodzisk Mazowiecki - widmo gór śmieci na ulicach”,
„Śmierdząca bomba na Mazowszu” itd.

Przykłady te dobitnie pokazują, że problem, przed którym dziś stajemy wynika, nie z lokalnych rozporządzeń, lecz z przepisów i obwarowań, jakie nałożył na samorządy ustawodawca.

Łomianki dotknięte problemem

Pierwsze sygnały dotyczące poważnego problemu z odbiorem odpadów oraz z utrzymaniem dotychczasowych cen za ww. usługi, jaki czekał mieszkańców naszej gminy, dotarły do Urzędu już we wrześniu ubiegłego roku. To wtedy burmistrz Tomasz Henryk Dąbrowski otrzymał do ręki pozew, który przeciwko gminie wniosła do sądu firma „Byś”. W pozwie firma „Byś” wniosła roszczenia z tytułu nadprogramowego odbioru odpadów z lokalnego GPSZOK (Gminnego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych).

Ówczesne władze nie podjęły żadnych działań w celu zażegnania sporu i doprowadzenia do ugody. Mieli na rozmowy ponad 2 miesiące. Burmistrz wolał pozew schować do najciemniejszej i najgłębszej szuflady. Zbliżały się przecież wybory… Pikanterii dodaje fakt, że o sprawie, jak się okazuje wiedzieli też radni z obozu władzy Tomasza Henryka Dąbrowskiego. Ci, co podnoszą dziś największy lament. Państwo radni! Niebezpiecznie się bawicie, grając na emocjach mieszkańców.

W grudniu zeszłego roku, niecały miesiąc po objęciu przez burmistrz Urzędu, przedsiębiorstwo „Byś” powróciło do rozmów. Ponowiło swoje żądania związane z podwyższeniem cen odbioru odpadów. Jednocześnie zagroziło nowej burmistrz zerwaniem umowy. Burmistrz w pierwszych swoich dniach po objęciu Urzędu stanęła więc przed problemem podjęcia pierwszej, jakże ważnej społecznie, decyzji. Rozpoczęły się kilkutygodniowe negocjacje. Znakiem tego, jak poważna była to sprawa, niech będzie opóźnienie w publikacji harmonogramu odbioru odpadów. Wielu nieświadomych mieszkańców przyjmowało to wtedy bezkrytycznie, jako zaniechanie obecnych władz.

Jakie możliwości miała burmistrz?

Można było albo doprowadzić do sytuacji, w której umowa z „Byś” zostanie z dnia na dzień rozwiązana, albo w ramach ugody zyskać czas na przygotowanie kolejnego przetargu. Warto zaznaczyć, że w obu przypadkach prawo było po naszej stronie. Lecz, co z tego?

Zerwanie umowy przyniosłoby gminie niewątpliwie pozytywne rozstrzygnięcie przed sądem, włącznie z uzyskaniem rekompensaty z tytułu nałożenia kary wynikającej z umowy, jaką Byś musiałoby gminie zapłacić 10% wartości kontraktu, czyli ok. 1,5 mln. zł.). W tej sytuacji jednak sprawa przed sądem toczyłaby się kilka lat, mieszkańcy do wyłonienia nowego przetargu mieliby zakłócony proces odbioru odpadów, a po przetargu płaciliby stawkę znacznie wyższą niż dotychczasowa (z dużym prawdopodobieństwem tej samej firmie „Byś”). W ościennych gminach podlegających temu samemu RIPOK (Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych) – stawki już wtedy ustalone były na poziomie zbliżonym do 29,00 zł. od osoby, przy naszej 12,50 zł. Np. w Izabelinie 29,00 zł. segregowane, 58,00 zł. zmieszane. W Starych Babicach 29,00 zł. i 62,00 zł. W Piasecznie 27,00 zł. i 54,00 zł.

Z uwagi na to, że 90% mieszkańców naszej gminy zadeklarowało segregowanie odpadów, w dalszej części operował będę jedynie kwotą, która dotyczy tych właśnie osób.

Cena spokoju…

Mając na uwadze dramatyczną wręcz sytuację w gminie Nieporęt (w wyniku zerwania umowy zaprzestano tu z dnia na dzień odbioru od mieszkańców śmieci), czy w Warszawie (uchylono tu pozwolenia czterem z pięciu, instalacjom odbierającym śmieci), burmistrz zdecydowała się, podpisując w styczniu ugodę, „kupić” mieszkańcom spokój. Cena ugody to skrócenie czasu trwania umowy o 6 miesięcy (do końca czerwca) oraz podwyżka ceny za odbiór odpadów o ok. 7 zł. miesięcznie (od stycznia do czerwca za odpady segregowane).

W tym miejscu chciałbym wyjaśnić, obecnie zaproponowana kwota 26 zł. jest wyższa o 14 zł. i dotyczy ostatnich 3 miesięcy trwania umowy, czyli średnio 7 zł. od stycznia.

Są gminy, gdzie jest taniej!

Przeglądając ceny w ościennych gminach naszego rejonu RIPOK faktycznie znalazłem również takie, których ceny znacznie odbiegają od wyżej wymienionych. Warto jednak zwrócić uwagę na szereg składników, jakie wpływają na ostateczną cenę, jaką płaci mieszkaniec. Gmina – gminie bowiem nierówna. I tak. Ważną pozostaje kwestia usytuowania punktu RIPOK. Jeśli jest blisko, spadają koszty transportu. Niektóre gminy ograniczyły częstotliwość wywozu odpadów np. odbiór zielonych do 1 worka na osobę. Nie bez znaczenia na cenę pozostaje szczelność systemu. Gminy, które zmodernizowały system kontroli, z jednej strony mieszkańców (deklaratywność), z drugiej firmę odbierającą (kontrola ilości odbieranych odpadów) są w stanie w lepszy sposób gospodarować zgromadzonymi środkami, w tym negocjować ceny. Innymi słowy – są w pełni świadomi za co płacą. Są wreszcie gminy, które pomimo istniejących przepisów mówiących o samofinansowaniu systemu, narażając ich władze na zarzut naruszenia dyscypliny finansów publicznych, dopłacają różnicę z budżetu gminy. Osobiście, nie zamierzam namawiać do tego typu praktyk burmistrz Łomianek.

Rozłożyć zobowiązania, czy złupić za jednym razem?

Dziś radni podejmując decyzję swym głosowaniem mają dwie możliwości. Mogą pozostawić stawkę do czerwca na obecnym poziomie 12,50 zł. lub przychylić się do wniosku burmistrz i podwyższyć kwotę do 26,00 zł. Przy czym, jak wspomniałem, system musi się samofinansować. Zatem, jeśli radni nie zdecydują się podnieść opłaty już teraz powstała zaległość będzie musiała zostać rozliczona przy okazji zmiany ceny po rozstrzygnięciu przetargu. Dla przykładu. Jeśli w wyniku przetargu ustalona zostanie dla mieszkańców, atrakcyjna biorąc pod uwagę ościenne gminy, kwota 23,00 zł., to będzie ona musiała wzrosnąć od lipca, przynajmniej na pół roku, do kwoty 30,00 zł. Ale to nie wszystko. Zgodnie z istniejącymi zapisami ustawy maksymalna kwota opłaty za gospodarowanie odpadami nie może przekroczyć 2 procent średniego przeciętnego miesięcznego dochodu. W tej chwili jest to kwota ok. 32,00 zł. Jeśli zatem w przetargu wygra oferent, który zaproponuje kwotę wyższą niż przywołane 25,00 zł. powstanie problem w sfinansowaniu nadwyżki, powyżej niniejszych 32,00 zł. Na dzień dzisiejszy uruchomienie na ten cel środków budżetowych wiązałoby się z naruszeniem finansów publicznych.

Czy Urząd może wpłynąć na cenę, jaką będziemy płacili za odbiór odpadów?


System szczelny to system sprawiedliwy

Należałoby w pierwszej kolejności uszczelnić system. Tak, byśmy wszyscy mieli pewność, że segregując śmieci odbiorca ich nie obciąża nas za tych, co tego nie robią. Dziś 90% mieszkańców zadeklarowało segregację odpadów. Proponowana kwota 60,00 zł. dla tych, co oddają odpady zmieszane ma za zadanie zmobilizowanie mieszkańców tych do ich segregowania. Pomijając czynnik „ekologicznie pozytywny”, przy deklaracji 100% mieszkańców, a takich gmin jest sporo, obsługa systemu stanie się tańsza, zaś metoda weryfikacji prostsza. Uproszczony system gospodarowania odpadami z pewnością przełoży się w przyszłości na cenę odbioru odpadów od naszych mieszkańców.

Zaległości nasze - obciążeniem gminy

Kolejną kwestią pozostaje ściągalność zobowiązań. Nie płacimy na czas, bo nie otrzymujemy, co miesiąc informacji o zobowiązaniach. Tak, jak jest to praktykowane w przypadku innych płatności realizowanych na podstawie przysyłanych faktur. W gminie funkcjonuje system powiadamiania SMS. Warto byłoby na razie przynajmniej w ten właśnie sposób informować mieszkańców o powstałych u nich zaległościach z tytułu „opłaty śmieciowej”.

Mieszkają… nie płacą

Systemem odbioru odpadów z naszej gminy objętych jest ok. 27 tys. mieszkańców. Tymczasem, zgodnie z danymi GUS w gminie naszej zamieszkuje ok. 32 tys. osób. Zatem można przyjąć, że co piąty mieszkaniec naszej gminy nie płaci za odbiór swoich odpadów. Należałoby wobec tego zaktualizować bazę mieszkańców pod kątem zobowiązań wynikających z opłaty „śmieciowej”.

Od lat płacimy za… „szacowany” odbiór odpadów

Kolejnym problemem jest ten, że gmina, jako płatnik pozbawiona jest kompletnie możliwości kontroli faktycznej ilość odpadów, jaką od nas się odbiera. Nie posiadamy zainstalowanych wag. Nie mamy opracowanego systemu weryfikacji ilości śmieci, za które każe nam się zgodnie z umową płacić. Tego typu uznaniowość prowadzić może do nadużyć.

Własny „zielony” RIPOK?

Czemu nie?! Podczas prowadzonych rozmów na temat konieczności wprowadzenia od kwietnia nowych stawek „śmieciowych” radni dyskutowali na temat możliwości realizacji inwestycji polegającej na budowie własnej sortowni odpadów zielonych. Wiemy już, że partycypacją w kosztach inwestycji zainteresowane byłyby np. władze gminy Izabelin. Nowoczesne, w pełni ekologiczne i zintegrowane systemy umożliwiają szybką realizację budowy tego typu obiektów. Odbiór i przetwarzanie zielonych we własnym zakresie obniżyłoby z pewnością koszty funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami. Realizację inwestycji pozostawiam pod rozwagę włodarzy gminy.

Czas podjąć decyzję!

Reasumując. Obecna podwyżka cen będzie funkcjonowała w okresie jedynie trzech miesięcy. Zamrożenie ceny na poziomie obecnej stawki 12,50 zł. spowoduje skumulowanie zaległości, którą będziemy zmuszeni rozliczyć wraz z rozstrzygnięciem czerwcowego przetargu. System z założenia musi się samofinansować. 

Marcin ETIENNE

Ostatnio zmienianywtorek, 05 marzec 2019 11:56